W przypadku choroby Phila Collinsa nie chodzi o jedną prostą diagnozę, ale o kilka problemów zdrowotnych, które z czasem zaczęły wpływać na ruch, grę na perkusji i codzienne funkcjonowanie. Najkrócej mówiąc: to historia urazu, kolejnych operacji i chorób przewlekłych, a nie jedna nagła wiadomość. Poniżej rozkładam ten temat na czynniki pierwsze, żeby było jasne, co naprawdę wiadomo i dlaczego jego stan budzi tyle pytań.
Najkrócej mówiąc, Phil Collins zmaga się z kumulacją urazu, operacji i chorób przewlekłych
- Najważniejszy punkt zwrotny to uraz szyi z 2007 roku, po którym pojawiło się uszkodzenie nerwów.
- Późniejsze leczenie przyniosło częściową poprawę, ale dołożyło kolejne ograniczenia, w tym tzw. foot drop, czyli opadającą stopę.
- Muzyk przeszedł pięć operacji kolan i w 2026 roku mówił o 24-godzinnej opiece pielęgniarskiej.
- W jego historii pojawiają się też cukrzyca typu 2, problemy z nerkami i dłuższa przerwa od grania na perkusji.
- To dlatego odpowiedź na pytanie o jego zdrowie musi być szersza niż jedno hasło medyczne.
To nie jedna choroba, lecz kilka problemów, które nachodziły na siebie
Patrząc na publicznie znane wypowiedzi Collinsa, widzę przede wszystkim łańcuch zdarzeń medycznych, a nie jedną prostą jednostkę chorobową. I właśnie to najczęściej umyka czytelnikom: w przypadku tak znanego muzyka łatwo przykleić jedną etykietę, ale tu złożyły się na siebie uraz, neuropatia, ograniczenie ruchu, cukrzyca i obciążenie nerek. Taki zestaw działa jak domino. Każdy kolejny problem utrudnia rehabilitację po poprzednim, a z czasem wpływa już nie tylko na scenę, lecz także na zwykłe chodzenie, ubieranie się czy przyjmowanie leków.
| Problem | Co oznaczało w praktyce | Dlaczego to było ważne |
|---|---|---|
| Uraz szyi i kręgosłupa | uszkodzenie nerwów i osłabienie sprawności rąk | uderzało w podstawę jego gry na perkusji |
| Foot drop | opadanie stopy, czyli trudność w unoszeniu jej przedniej części | utrudniało chodzenie i zwiększało ryzyko upadków |
| Pięć operacji kolan | potrzeba kul lub innej pomocy przy poruszaniu się | ograniczało mobilność na co dzień i na scenie |
| Cukrzyca i problemy z nerkami | leczenie, nadzór i większe ryzyko powikłań | dokładało obciążenie do już osłabionego organizmu |
Najuczciwszy wniosek jest prosty: w jego przypadku nie ma sensu szukać jednego słowa-klucza, bo rzeczywista odpowiedź brzmi „kilka nakładających się schorzeń i powikłań”. To prowadzi mnie do źródła całej układanki, czyli urazu, od którego wszystko zaczęło się psuć.

Skąd wziął się początek problemów z kręgosłupem i nerwami
Pierwszy poważny cios przyszedł w 2007 roku, kiedy Collins doznał urazu szyi podczas trasy Genesis. Później przeszedł operację, a w 2015 roku kolejne leczenie miało poprawić stan kręgosłupa i zmniejszyć uszkodzenie nerwów. To właśnie wtedy pojawiło się jednak coś, co bardzo dobrze pokazuje, jak skomplikowane potrafią być takie historie: częściowa poprawa nie oznaczała powrotu do dawnej sprawności, tylko nowy zestaw ograniczeń.
- 2007 rok: uraz szyi i początek problemów neurologicznych.
- 2015 rok: kolejna operacja, już z myślą o poprawie funkcji nerwów i kręgosłupa.
- Po zabiegu: pojawił się foot drop, czyli opadanie stopy, które utrudnia chód.
- W kolejnych miesiącach dochodziły upadki i złamania stopy, co jeszcze bardziej wydłużało rekonwalescencję.
W praktyce oznaczało to, że sprawa nie zamknęła się po jednym zabiegu. Zamiast szybkiego powrotu do formy pojawił się długi proces leczenia, a każdy kolejny krok wymagał już większej ostrożności. Kiedy układ nerwowy i mobilność zaczynają siadać, scena staje się miejscem wymagającym nie tylko energii, ale też logistyki.
Dlaczego gra na perkusji stała się dla niego praktycznie niemożliwa
Perkusja wygląda z zewnątrz jak instrument „ręczny”, ale w rzeczywistości wymaga stabilnego tułowia, pracy nóg, precyzyjnego chwytu i bardzo dobrej koordynacji. U Collinsa uraz odbił się właśnie na tych elementach. Sam muzyk mówił później, że drumming odcisnął piętno na dłoniach i nogach, a w 2022 roku podczas finałowej trasy Genesis występował już siedząc. To nie była kwestia wygody, tylko fizycznej konieczności.
Właśnie dlatego taki przypadek jest dla fanów trudny do przyjęcia: człowiek, który przez dekady kojarzył się z perkusją i pełną kontrolą nad rytmem, musiał oddać pałeczki dalej, a część obowiązków przejął jego syn Nic Collins. Gdy muzyka wymaga już stałej pomocy przy wstawaniu, chodzeniu i utrzymaniu pozycji, nie da się udawać, że wszystko jest po staremu. I tu dochodzimy do kolejnych obciążeń, które dobiły organizm poza samą sferą muzyczną.
Jak dołączyły jeszcze kolana, cukrzyca i nerki
W styczniu 2026, w rozmowie dla BBC, Collins mówił o pięciu operacjach kolan i o tym, że porusza się z pomocą kul. To ważny szczegół, bo pokazuje, że problem nie dotyczył już wyłącznie kręgosłupa i nerwów, ale także stawów, czyli kolejnego filaru mobilności. Do tego doszła opieka pielęgniarska przez całą dobę, co samo w sobie mówi więcej niż niejedna diagnoza.
Równie istotny był wątek metaboliczny. W 2017 roku przyznał, że ma cukrzycę typu 2, a wcześniej pojawił się u niego ropń stopy, który wymagał leczenia w komorze hiperbarycznej, czyli w szczelnym pomieszczeniu z tlenem pod zwiększonym ciśnieniem. To nie jest detal. Przy cukrzycy nawet pozornie mały uraz potrafi się długo goić i szybko komplikować. Jeśli do tego dołożysz wcześniejsze problemy z chodzeniem, ryzyko rośnie jeszcze bardziej.
Na tym lista się nie kończy. Collins wspominał też o problemach z nerkami, które wiązał z wcześniejszym nadmiernym piciem alkoholu. To ważne rozróżnienie: nie wszystko w jego historii wynika z jednego urazu. Część kłopotów to efekt długiego życia w ogromnym obciążeniu, część to powikłania po leczeniu, a część to osobne choroby przewlekłe. Właśnie ta mieszanka sprawiła, że stan zdrowia muzyka stał się tak wymagający. A skoro wiemy już, co go osłabiło, zostaje najważniejsze pytanie: jak to przełożyło się na karierę i codzienność?
Jak te problemy przełożyły się na jego życie na scenie i poza nią
Najbardziej widoczny skutek był prosty i brutalny: Collins przestał być w stanie grać na perkusji tak, jak przez lata definiował swój styl. W praktyce oznaczało to coraz rzadsze występy, koncerty wykonywane z pozycji siedzącej i ostatecznie wycofanie się z regularnego grania. W 2022 roku zamknął etap występów z Genesis, a późniejsze wypowiedzi sugerowały, że regularny powrót do bębnów jest mało prawdopodobny.
To właśnie tutaj widać różnicę między „nie gra już jak dawniej” a „nie może wykonywać zawodu w dawnej formie”. Dla muzyka tej klasy to ogromna zmiana tożsamościowa. Nie chodzi tylko o technikę, ale o rytm dnia, trening, podróże, trasy, presję i odruchowe sięganie po instrument. Kiedy ciało przestaje nadążać za doświadczeniem, człowiek musi przeorganizować całe życie zawodowe. I w jego przypadku to przeorganizowanie trwa do dziś.
Co warto zapamiętać o zdrowiu Phila Collinsa dziś
Najważniejszy obraz na 2026 rok jest taki: Phil Collins nie zmaga się z jedną efektowną diagnozą, tylko z wieloletnim, złożonym problemem zdrowotnym. Jego historia obejmuje uraz, uszkodzenie nerwów, opadającą stopę, operacje kolan, cukrzycę i kłopoty z nerkami. To właśnie suma tych czynników, a nie jeden nagły epizod, wyłączyła go z regularnego grania.
- Jeśli czytasz o nim w skrócie, szukaj przede wszystkim kontekstu, nie samego hasła choroby.
- W takich przypadkach najbardziej mylące są uproszczenia typu „ma tylko problem z kolanem” albo „to tylko wiek”.
- Warto patrzeć na kolejność zdarzeń: uraz, leczenie, powikłania, kolejne schorzenia, dopiero potem ograniczenia zawodowe.
Gdy patrzę na tę historię z redakcyjnego dystansu, widzę coś jeszcze: w przypadku artystów o takiej skali kariery publiczność często widzi tylko efekt końcowy, czyli mniej koncertów i wolniejsze poruszanie się. Tymczasem prawdziwa opowieść dzieje się dużo wcześniej, na styku leczenia, rehabilitacji i codziennej walki o sprawność. I właśnie dlatego odpowiedź na pytanie o stan Collinsa ma sens tylko wtedy, gdy obejmuje cały ten łańcuch, a nie pojedynczy nagłówek.
